Europejski Kongres Gospodarczy '2015

NEWS

System hamuje inwestycje drogowe

Portalsamorzadowy.pl |13-05-2015
fot. PTWP

Poprawnie definiujemy problemy nękające branżę drogową, ale wciąż brakuje konstruktywnych działań – uważa Joanna Bensz z CH2M Hill Polska, wiceprezes zarządu American Chamber of Commerce in Poland.

Branża budowlana od kilku lat boryka się z tymi samymi problemami, mimo to nie powstały żadne rozwiązania, które mogłyby poprawić sytuację.

– Wciąż brakuje analiz systemowych, które powinny być zastosowane w rozstrzyganiu zamówień publicznych. Powinniśmy wyciągać wnioski z poprzednich inwestycji. Trzeba przede wszystkim pokazać przykłady dobrej współpracy między zamawiającym a wykonawcą i na nich się opierać – twierdzi poseł Jerzy Polaczek.

Kryterium niskiej ceny wciąż straszy

Kolejnym problem nadal niestety pozostaje kwestia rozstrzygania zamówień publicznych, które mimo zmian w prawie nadal sugerują się kryterium cenowym.

– Doświadczenia Polski pokazują, że nadal wybierana jest jak najniższa oferta. Nawet jeśli jest ona 50 proc. niższa. Zagranicą byłaby ona odrzucona. Jest pewien margines standardu jakości i u nas też on powinien być – mówi Polaczek.

Ponadto kryterium cenowe stosowane w przetargach na prace projektowe powoduje – według Polaczka – liczne problemy, na które wykonawca natrafia później podczas budowy i ponosi z tego powodu ryzyko.

Zamawiający przerzucają ryzyko na wykonawcę

Poprzednia perspektywa unijna nauczyła wykonawców, by nie składać ryzykownych ofert. Często bowiem wykonawcy przedstawiają nieweryfikowalne referencje.

– Zamawiający powinien bardziej skupić się na lepszym wyborze wykonawcy. Należy popracować nad kryteriami wyboru najkorzystniejszej oferty. Kiedy odbiega ona o 30 proc. od kwoty, którą ma wykonawca, to trzeba to sprawdzić. Podpieranie się doświadczeniem z Mongolii czy innych krajów też powinno dać do myślenia – mówi Artur Popko, dyrektor budownictwa infrastrukturalnego w Budimeksie.

W kwestii ryzyka podział między zamawiającym a wykonawcą jest – jak mówi Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabagu – za bardzo przesunięty w stronę tego drugiego.

Konieczna jest waloryzacja cen i gwarancja

Ponadto ważna jest też waloryzacja wartości kontraktu. – Obowiązujący obecnie 1 proc. nie jest zadowalający dla firm budowlanych. Często apelujemy o waloryzację cen. Oczekuje się od nas stałej ceny przy projektach trwających kilka lat. To zamawiający powinien wskazywać jej czas trwania, a wykonawca mógłby przystać na te warunki lub nie – uważa Trojanowski.

Według niego iw przetargach kluczowe powinny być przede wszystkim trzy kwestie. – Pierwsza rzecz: przygotowanie inwestycji, czyli umowa projektanta z inżynierem, druga – przygotowanie inwestycji w sposób należyty, trzecia to kwestia ryzyka i waloryzacja okresu gwarancji – wymienia Trojanowski.

Ważną sprawą są także kwalifikacje. – Ograniczmy liczbę oferentów, jeśli chodzi o jakościowe kryteria gwarancji – dodaje.

Według Krzysztofa Błażejowskiego, dyrektora ds. badań i rozwoju w Orlen Asfalt, wciąż brakuje dwóch rzeczy – procedur wyłonienia wykonawcy i realizacji inwestycji.

– Ciągle czekamy na zasadnicze zmiany w prawie zamówień publicznych – mówi Błażejowski.

Przepisy nie pomagają

Bez tych zmian branża będzie się ciągle borykać z tymi samymi problemami. – Poprawnie definiujemy problemy nękające branżę drogową, ale wciąż brakuje konstruktywnych działań. GDDKiA prowadzi rozmowy z firmami z branży pod kątem usprawniania systemu. Ciągle pojawiają się nowe pomysły, ale nie przekłada się to na konkretne rozwiązania – uważa Joanna Bensz z CH2M Hill Polska.

Tak jest na przykład w przypadku chociażby systemu ViaToll. – Rząd zdecydował o wprowadzeniu opłaty elektronicznej na autostradach, a teraz temat odsuwa w czasie. Problem próbuje się uzasadniać monopolem jednej firmy, a trzeba mieć na uwadze, że wzięliśmy na siebie całe ryzyko i odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu – mówi Marek Cywiński, dyrektor zarządzający Kapsch Telematic.

Infrastruktura drogowa nie utrzyma się sama

Nikt też nie garnie się do tego, by kontrolować powstające inwestycje i umowy z wykonawcami. – Jest to powodem upadłości wielu firm – mówi Błażejewski.

Po 2020 r. skończą się pieniądze z Unii i sami będziemy musieli finansować inwestycje, a także utrzymywać te, które już wybudujemy.

– Zamknięcie perspektywy unijnej sprawi, że część inwestycji nie będzie zakończona. Trzeba zacząć myśleć, skąd wziąć pieniądze na utrzymanie infrastruktury, bo ona sama się nie utrzyma – uważa Błażejowski.

Artykuł powstał na podstawie debaty „Infrastruktura drogowa”, która odbyła się 21 kwietnia 2015 r. w ramach VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

POZOSTAŁE WIADOMOŚCI